środa, 17 marca 2010

Zaginiona miłość, priorytety etc.

Notka będzie oryginalna( w kontekście ostatniego posta). Mianowicie będzie wierszowana. Nie będzie zaś wierszem- bo do tego to jeszcze brakuje nieco kunsztu literackiego i wyobraźni twórczej. Mnie nie chodzi wcale o rytmizację, czy świetnie dobrane rymy, a chodzi o sens- jak zresztą można będzie się przekonać po przeczytaniu notki.

Pianino

W kącie salonu stało pianino.
Skromne, piękne, zdobione dłutem
Genialnego artysty.
Dokoła graty, stoliki, nań wino,
Dywaniki, rozmaite nuty skute
I ułożone w zeszyty.
Przysiadam się sprawdzam strojenie,
Potem sięgam po nuty, a ich melodia
Niesie ukojenie.
Zaczynam grać swobodnie i delikatnie
Niezdarnymi jeszcze palcami pianisty,
Ale dosyć snadnie.
Grając tak nie zważałem na inność,
Liczyła się tylko ta chwila ostatnia,
Gdy doświadcza się cudowności.

Inne jednak rzeczy się o mnie dowiedziały.
Od pianina natarczywie wciąż odciągały.
Tak powoli odchodziłem w zapomnienie.
Pianina zapomniałem, a z nim odeszło natchnienie;
Sił mi brakło, a na stole leżały
Dzieła wybitnych artystów, kwiat wybujały,
Jak potężna moc mazurów Chopina
I etiud, i koncertów i wszelka jego wena.
I Bacha nie zabrakło na moim stole:
Preludium i sonata, i dury, i mole.
Ciężkie to dzieła, ciężkie i zacne,
Warte wysiłku, czekające aż zacznę.
Lecz ja inne plany miałem niż pianino:
Tu nauka, tu wiersze, koledzy i wino.

Gdy już tylko grywałem gamy i pasaże,
Muzyka odeszła- cicho! Już nie ważne.
Teraz minęło lat wiele i instrument
Zasypał się śmieciami iście w moment.
Stał się meblem, ot tak blat na kwiaty
A że nie strojony- to i nic nie warty.

Przyszła taka chwila, bardzo niespodzianie,
Że było słychać pianina ciche wołanie.
Czuło się pustkę w sercu i na ciele,
Że nie grało się czasu tak wiele, za wiele...
Zakurzone stoi w kącie skromnie,
Zawalone jak niegdyś- ogromnie.
Wyczyściłem, odkurzyłem, zdjąłem ozdoby,
Chwyciłem za nuty, na pedałach już stopy,
Czekam, parę wdechów i przerywam niespodzianie;
Zapomniałem z lat wcześniejszych wybitniejsze granie.
Wpycham palce między dwa białe klawisze
I doprawdy ledwo nutę słyszę.
Palce dawne, niećwiczone i młodociane
Nie nabyły mocy, tej nieokiełznanej.
Tylko gamy i pasaże i nic więcej!
Raz szybciej, raz wolniej i mniej prężniej.

Już nigdy nie zagram dzieł wybitnych,
Bo takie tylko dla ludzi ambitnych.
Dla tych, co są mojego pokroju,
Zabrakło miejsca, czasu i spokoju.
Ubyło wszystko, jak dobre wino;
A w kącie wciąż stało skromne pianino...

4 komentarze:

Unknown pisze...

Piękny wiersz który - niestety - przedstawia prawdę. Sama kiedyś chciałam się nauczyć gry na instrumencie ale wszystko mnie od tego odciągało. Rezultatem jest kompletne zapomnienie.
Jeśli jesteś autorem tego wiersza, serdecznie ci gratuluję weny i doboru słów. Jeśli nie - miło że wstawiłeś. Nieczęsto można znaleźć podobne do niego, które mają sens.
Pozdrawiam,
Kira

www.my-own-memories.blog.onet.pl

Michałek pisze...

No tak to mój oryginalny wiersz. Ma pewne ukryte znaczenie, ale nie zdradzę jakie ;)

Little Girl pisze...

Przeczytałam Twój wiersz kilka razy i nie potrafię zrozumieć zamieszania jakie pojawiło się w mojej głowie:D Uświadomiłam sobie, że na wojnie zwanej życiem nie możemy zapominać o swoich pasjach, marzeniach. Problem w tym, że goniąc za fałszywymi wartościami, jak pieniądze lub sława, gubimy to co najważniejsze i najbliższe sercu. Cieszę się, że podmiot liryczny mimo wszystko odkurzył pianino.
Zastanawia mnie, czemu w tytule postu znajduje się zaginiona miłość?
Może wena odwiedzi Cię jeszcze i będziesz chciał podzielić się z nami swoją twórczością:D
Pozdrawiam.

Michałek pisze...

Ech, twórczość... To za dużo raczej powiedziane. Jak wyskrobię coś własnego, to zawsze wychodzi tak, że dbam w 1 kolejności o formę. A to źle :/
Tak dobrze interpretujesz, a jak chcesz związku z miłością wstaw w swoją wypowiedź zamiast pasji miłość ;) A odkurzenie pianina to symboliczne nawiązanie do miłości z dawnych, dobrych lat, ale- nie będzie ona w takim stanie jak dawniej (~tyko pasaże)