poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Taki inny świat. Taki... swój świat

Każdy z nasz ma swoje miejsce do którego chciałby uciec, będąc poza rzeczywistością. Często także świat ten jest bliżej niż nam się zdaje, a mimo to bariera, którą trzeba pokonać wymaga nieraz przestawienia całkowicie wartości, którymi się kierujemy w życiu. Opiszę nieco swoje wyobrażenie Utopii.
To miejsce gdzie stojąc w tłumie ludzi mogę powiedzieć: jestem sobą! I nie zostanę z tego powodu ani zignorowany ani pogardzony. Słyszę muzykę, która wciąż dodaje mi nowych sił i chociaż byłbym wyczerpany z głodu, utrzymywałaby mnie przy życiu. W świecie tym nie liczy się forma: ani wygląd, ani majętność, po prostu pokazujesz się od wewnątrz, jesteś indywiduum, kimś wielkim, pomimo bycia jednym z wielu. Miłość nie opiera się na fizycznej bliskości, chociaż dwoje kochanków stoją obok siebie. Są związani wstęgą uczucia, nie patrzą na siebie, ale oboje przed siebie.
Niemożliwe? Bynajmniej! Ale... nie w tym czasie i tej rzeczywistości. To wymaga tylu wyrzeczeń, zniszczenia i złamania zasad, które Rodzice wpajali mi przez te wszystkie lata... Duży bunt... za duży być może?
Wiec ta pozorna sprzeczność |inny świat- swój świat| jest podstawą, żeby dojść do swoich marzeń.
Optymistycznie? Tylko z pozoru.
Pozdrawiam

czwartek, 22 kwietnia 2010

Biegnąc do autobusu

Zaintrygowała mnie dygresja [w poście little girl(link obok)] na temat biegnących do autobusu ludzi. Warto ją przeczytać, wspomnę tylko, że tłum ten omal nie stratował dziewczynki. Cóż za symbolika!
Mam do czynienia na co dzień z taką sytuacją- niestety w PKS nic się do tej pory nie zmieniło. PKS? To tak na prawdę ludzka mentalność dyktuje dzikość. Bo jak inaczej określić pośpieszny chód w kierunku autobusu? To tak jak ludzie pierwotni szli z dzidami po zdobycz, nie bacząc na innych, byle tylko zdobyć co trzeba... Często po prostu dbamy bardziej o naszą wygodę i korzyści niż o drugą osobę. Jesteśmy zapatrzeni jak ćmy w ostre światło. A dziewczynka... czemu ona była winna? To anonimowa ofiara ludzkiej dążności do celu, naturalnie- po trupach.
Sytuacja z przystanku PKS to nie odosobniony przypadek. To każda chwila w życiu człowieka, kiedy w imieniu własnych interesów i strachu przed ich utratą traci on swoją godność i stacza się do prymitywów. Nie ważne, czy to kolejka pchających się ludzi w sklepie, czy ekspansywna polityka terrorystycznego kraju.
Złe jest wywyższanie się ponad innych. Dobrze pokazał to Dostojewski w "Zbrodni i karze". Nie dzielmy społeczeństwo na elitę i masę (chociaż powiało tu hipokryzją z mojej strony; za "szarą masę" przepraszam). Każdy człowiek to indywiduum, a jeśli nie wyraża swoich własnych poglądów, to po prostu jest nieuświadomiony swojego człowieczeństwa, albo ograniczony przez drugą osobę. Dobrze jest jeśli potrafimy w grupie ludzi odnaleźć siebie i właśnie siebie nie stracić- w oczach swoich i innych.
Ciężko jest tak nagle zainteresować się drugą osobą, ale im więcej jest ludzi, którzy akceptują i wspierają innych, tym świat staje się lepszy (Całkowite polepszenie jednak nie nastąpi)
Pozdrawiam

piątek, 16 kwietnia 2010

Wyrażanie siebie

Teraz parę słów, na prawdę niewiele o wyrażaniu siebie.
Niewiele z tego względu, że lepiej jest posłuchać, jak ktoś się wyraża niż o wyrażaniu słuchać. No dobra dość tych skomplikowanych zdań.
To bardzo ważna czynność, która potrzebna jest każdemu człowiekowi. Uzewnętrznić siebie i swoje potrzeby można na wiele sposobów. Najłatwiej jest to zrobić gestem, bowiem gest jest prawie zawsze uniwersalny i w sposób prosty załatwia tę sprawę. Można także wspomóc się słowem- ich odpowiednie dobranie, zawiłość, skomplikowanie, ułożenie i intonacja ukazuje cechy charakteru, a często także inteligencję człowieka. Słowo jest o tyle cholerne, że można je interpretować na wiele sposobów i zapamiętujemy je najszybciej. Raz utkwione zdanie może przysłonić nam dokładną wizję tego, "kim on jest". Dlatego wolę sposoby trzecie, konkretnie- wyrażanie przez muzykę. W całej zawiłości dzisiejszego świata, ona jedna jakoś zachowała swoją świeżość jak dla mnie. Nie chodzi mi tu o proste "pobrzdąkanie", bo to wówczas nie jest wyrażanie siebie, tylko wyładowanie agresji. Poniekąd może być to jakieś uzewnętrznienie, ale chodzi mi przede wszystkim o myśli głębsze, nie osiągalne zwykłymi słowami. Tam, gdzie kończą się rozmowy, nastaje muzyka, a ona wypełnia pustkę... Dociera do zakamarków ciała, wyrywa z piersi to coś, co się przedziera przez gardło, ta moc i siła... Dla mnie tak to właśnie powinno wyglądać. Nie, nie jestem wokalistą, a pianistą- wywołuje to taki sam efekt tylko bez rozdzierania gardła. Ta moc nut pod palcami- to właśnie chcę w tym momencie poczuć...!
Są też inne sposoby na wyrażenie siebie, ale wybrałem te trzy najważniejsze jak dla mnie (choć bezpieczniej byłoby określić muzykę mianem "artyzmu").
No tak oczywiście nie wyszedł plan z krótką refleksją, ale to nic- lepiej temat nieco zagłębić niż zostawić tylko wzruszonym.
Pozdrawiam

czwartek, 15 kwietnia 2010

Wiedza

Mogę zaryzykować stwierdzenie, że interesuje mnie wiedza. To oczywiście pojęcie szerokie, ale nie mniej jednak godne poświęcenia uwagi i- życia. Jest w niej coś imponującego.
Nie wiem, czy celem każdego człowieka jest dążenie do zdobywania wiedzy. Jeśli wiedzą nazwałbym doświadczenie życia, wówczas każdy chce ją posiadać i mieć jej coraz więcej. Bardziej interesująca jest jednak wiedza o świecie, o każdym jego elemencie, zarówno natury duchowej jak fizycznej. Doświadczenia życiowe są też ważne, ale są tylko zdarzeniami, a mnie chodzi o dopatrywanie się przyczyn, dlaczego coś się dzieje tak a nie inaczej, a jeśli zadziała inaczej, to co się stanie?
Zauważyłem w pewnym momencie wyraźnie, że nie wszyscy pragną tej wiedzy. Sytuacja miała miejsce w autobusie, razem ze znajomym dyskutowaliśmy o neutrinach i fotonach- ich masie, energii, roli w świecie, prędkości... Siedzący przed nami osobnik płci męskiej wtulony w swoją towarzyszkę płci żeńskiej słuchał z uwagą naszych wywodów. Padło jedno zdanie, które mi utkwiło w pamięci i które będę sobie zadawał jeszcze przez długi czas: "Czy nie potraficie gadać o czymś innym niż nauka?" Po tych słowach powrócił do tulenia towarzyszki. Na dzień dzisiejszy tłumaczę sobie to w ten sposób, że chcę rozmawiać o nauce i wiedzy, bo to mnie interesuje, ciekawi, fascynuje i kształci. Jeśli się to komuś nie podoba, to niestety nie znajdzie u mnie sympatii i wcale jej nie wymagam od nikogo. Może dlatego, że brak mi tego, co osobnik miał- doświadczenia życiowego.
No dobrze, powiedziałeś tylko same ogólniki o wiedzy, a powiedziałbyś może coś konkretnego?
Owszem powiem, że interesuję się chemią, nowymi sposobami syntezowania związków już poznanych i wymyślania nowych związków. Fascynuje mnie energia, jej przepływ, ulotność, szukam tego miejsca, dokąd idzie cała energia, bowiem tracimy energię, ale nic w przyrodzie nie ginie. Chcę stworzyć nowe źródła energii, efektywniejsze elektrownie... A poza tym, jak chyba wszyscy, szukam odpowiedzi na pytanie: Kim jestem?
Dużo potrafię mówić, ale czas pokaże, co się spełni.
Pozdrawiam wszystkich.

niedziela, 11 kwietnia 2010

O tragedii

10 kwietnia 2010 roku w pobliżu Smoleńska miała miejsce katastrofa samolotu Tupolew 154M. Leciało w nim 96 osób. Nikt nie przeżył.
To przede wszystkim tragiczna śmieć wielu ludzi i trauma dla ich bliskich znajomych i rodzin. Jedno życie, gdy odchodzi, jest przeżyciem drastycznym dla wielu, co dopiero mówić o prawie 100 osobach?
Przejmuje mnie przede wszystkim fakt odłączenia i wywyższenia osoby Prezydenta nad innych ludzi. Wiem, jest to najważniejsza osoba w państwie, ale dlaczego tak małostkowo mówi się chociażby o panu Wassermanie? Czy jego życiorys i zasługi dla kraju nie są godne uwagi ludzi? Nie rozumiem...
Dziennikarze! Pamiętajcie o wszystkich ofiarach!
Irytujące jest także to, że chcemy sensacji. Zamiast podjąć refleksję nad tą sytuacją, nieustannie dopatrujemy się nowinek, ciekawostek, opinii, komentarzy. Czy nie jest to perfidne, gdy całe mnóstwo kamer bierze sobie za cel Jarosława Kaczyńskiego, by wyrwać z niego i pokazać na cały świat jego troskę i zmartwienie?! Sensacja i tandeta, zaprzestańmy tego.
Inną sprawą jest to, że nagle wszyscy widzimy Lecha Kaczyńskiego w samych superlatywach. Gdzie nasza dezaprobata? Gdzie wyśmiewanie się z jego postawy, głosu, poglądów? Gdzie krytyka, pogłoski, docinki? Nic, cisza. Jakoś nie chce mi się wierzyć w tak nagłą zmianę zdania wielu setek ludzi o ile nie tysięcy. To wszystko na pokaz i zgodne z opinią, iż: "O zmarłych źle się nie mówi". Pan Prezydent słyszał wiele słów dezaprobaty a nawet poniżenia, ale ta cicha nieszczerość, fałszywe, drugie oblicze jego wrogów musiało by być zapewne najboleśniejszym ciosem.
Więcej na ten temat raczej nie mam do powiedzenia- poza powtórzeniem: Zginęli LUDZIE.
Pozdrawiam wszystkich w dniu żałoby.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Nowoczesność

Temat zrodził się z notki Wiedźmy( link obok) o zdradzie. W ramach odpowiedzi nasunęła mi się refleksja o nowoczesności. Konkretnie- co tak naprawdę oferuje nam modernizm i jakie niesie za sobą zagrożenia?
Wiadomo przecież- każda cywilizacja dąży do doskonałości( nie osiągnie jej though) i nie jest w tym nic złego. Wraz z postępem technologicznym ludzkość nabywała czas na refleksje, myśli niekiedy bardzo filozoficzne a kiedy indziej konkretne na świat. Z tych przemyśleń rodzą się pomysły. W zasadzie cały postęp ludzkości spowodowany jest lenistwem, bo przecież wynalazki służą temu, by człowiek miał mniej do roboty, tak nawiasem mówiąc. Powracając- pomysły: jedne o charakterze humanistycznym inne o czysto technologicznym. Te drugie, moim zdaniem, zawsze udoskonalają świat i zmniejszają ludziom pracę. Co prawda nie wykluczam czegoś takiego jak choroby cywilizacyjne.
Natomiast jeśli chodzi o humanistyczne poglądy- tu nie jest zbyt ciekawie. Za poglądy nowoczesne często uważa się: homoseksualizm, dewiacje, wolne związki, rozwiązłe życie towarzyskie, itp. Nie wiem czy to tak do końca jest postępowe myślenie... Do niczego dobrego to nie prowadzi- wręcz przeciwnie. Homoseksualizm- nie narodzi się nowe życie. Dewiacje- nie starczy nam już pedofilów? Wolne związki- tydzień jesteśmy szczęśliwi, chcemy mieć dzieci, a tu nagle, bez konsekwencji chłopak porzuca dziewczynę i wyjeżdża za granicę. Prostytucja (tak w skrócie) zaspokaja chwilowe ludzkie potrzeby. Ludzkie? Popęd seksualny to natura zwierzęca. Nie wiem, na prawdę nie wiem dokąd ten świat prowadzi i co jeszcze nas spotka w życiu?
Jakoś nie odnajduję( albo nie chcę odnaleźć?) pozytywnych aspektów nowoczesnego humanistycznego myślenia.
Jako że już czas wielkanocny mogę śmiało powiedzieć- alleluja i (oby nie za bardzo) do przodu!