niedziela, 7 marca 2010

O Chopinie

Postanowiłem napisać ten post w związku z obchodami roku chopinowskiego i dla ukazania wielkości jego muzyki.
Jest to fragment z dziennika(?) mojego autorstwa, napisany dnia 21.02.10

>Teraz w sferze muzyki miejsce zajmuje u mnie Chopin i jego koncert f-moll. To duża dawka polskości. Delikatna w jednym miejscu, dynamiczna i porywcza w drugim. Molto expressivo. W końcu- maestoso. Chopin już nie powrócił po szkole muzycznej do formy koncertu. I dobrze, znacznie bardziej fascynujące są jego późniejsze dzieła( Fantaise improptu, walc c-moll op. 63 no 2). Był wielkim człowiekiem, łamał zasady i naginał rzeczywistość. Dobrze, że mało ludzie go poznało na prawdę. Dzięki temu wydaje się być okolony tajemnicą i mistycyzmem, tak jak na romantyka przystało. Jakże ja uwielbiam impresjonistyczne dzieła Debussy'ego, nawiązujące stylem i formą do chopinowskich ballad!<>Sen wzmaga, a myśli napierają i krzyżują się. Zaprzątam sobie głowę wieloma sprawami, jednak czemu powracają wciąż te złe myśli, okropne, nie pasujące do mnie, których bym nie chciał, a tylko ciało moje pożąda? Bez Boga trudno zachować człowieczeństwo.<(Choć niektórzy mogą się nie zgodzić) >Sen urasta, krzywi się i cofa w odległą przestrzeń przeszłości, która wydaje się wartością i zasobem potężnym. To arsenał myśli i doświadczeń, porażek, zwycięstw, miłości i nienawiści. To jeden ze znaków naszej niepowtarzalności, jak DNA.<

I zasypiam. Może w najodpowiedniejszym momencie?

Brak komentarzy: