Czas wielkanocny- co by tu wiele dodać? Zaczynamy świętować od czwartku aż do wtorku. Przed tym jednak parę zdań z moich ostatnich myśli. Uprzedzam, będą zapewne poplątane i niespójne.
Należą się przede wszystkim wyjaśnienia co do ostatniej notki- w chwili przypływu jakichś nieznanych i dużych emocji wyrósł twór dziwny kształtem i przesłaniem. To, że go opublikowałem, też było sprawką tych samych emocji. Uległem im- cóż człowiek nie od wszystkiego potrafi się powstrzymać. (Nie chcę pisać jaki jest dokładny sens tego "wiersza", ale jak to w takich sprawach bywa chodzi o kobietę.
Pomijając ten temat chciałem poruszyć kwestię: komuna- źle, czy jednak nie tak źle? Spotkałem się z wieloma opiniami na ten temat i pierwszy wniosek jaki się wysnuwa to podział na "elitę" i "resztę". Ci pierwsi to wszyscy uczeni, historycy, inni nauczyciele, dziennikarze, obecni parlamentarzyści, sławni ci bardziej lub mniej. Najczęściej w ich opiniach słyszymy dezaprobatę tego straszliwego ustroju, który jest kolbką szatana i innych bluźnierczych zjaw jakie człowiek sobie wymyślił. Często właśnie taka ironiczna postawa dobrze charakteryzuje ich zawziętość o rację dla ich stanowiska. W prasie, radiu, telewizji, państwowych stronach www widzimy podczas dyskusji na tenże temat wiele, niestety tych samych opinii. Jeśli są wspomniane superlatywy to jedynie jako napomknięcie, które zaraz jest skrytykowane "brakiem edukacji i zniewoleniem przez władze". Tu przechodzimy właśnie do "reszty". Co prawda słyszałem z ich ust pewne negatywne zdania, ale wskazują na wiele dobrodziejstw, które oferowali sowieci. Nie będę tu mówił o negatywnych aspektach- tego już można się nasłuchać z jakiegokolwiek mądrego źródła. Chcę natomiast przekazać to, co powiedzieli mi znajomi, którzy żyli w tamtych czasach.
Nie wiem na ile to było prawdą, ale: każdy miał pracę, za pieniądze można było kupić kawałek ziemi i parę sztuk bydła z czego można było utrzymać całą rodzinę. Państwo finansowało młodych studentów ( Co prawda młodzież ze wsi miała lepiej, bo już miała + na starcie, czego nie można było powiedzieć o mieszczaństwie, czy tym bardziej o bogatym mieszczaństwie; w zasadzie dziś tylko zamieniły się strony). Nie było różnorodności w produktach, ale towary były najczęściej pierwszej jakości( mięsa bez solanki), sięgano także po wyroby swojskie, zmuszano ludzi do obcowania z naturą itp.
Mam mieszane zdanie na ten temat, po prostu nie lubię panoszenia się tej powszechnej opinii za najwspanialszą, jedyną, nowoczesną, poprawną humanistycznie "i w ogóle".
Dalej. Odwołując się do aktualnych wydarzeń- zdobyłem indeks na Politechnikę w Gdańsku. Zastanawiałem się jakieś parę tygodni, czy to nie jest przypadkiem to czego tak oczekuję. W końcu jest- nadszedł moment sprawdzenia- wygrałem. Nie wiem czy to jeszcze dlatego, że ta informacja do mnie nie dociera, ale czuję pustkę, jakby nic się nie stało. Jestem już niby studentem, ale... czegoś brakuje. A może właśnie to jest to, co tak bardzo akcentuje Grudziński w "Innym Świecie"? Mowa była o tym, że ten czas w którym oczekujemy jest najlepszy. Samo oczekiwanie jest przyjemne, odwlekanie, rozmyślanie nad tym co będzie. A gdy się to już stanie... Jakoś zaczyna brakować tego wyczekiwania. Ogarnia mnie nuda, rozczarowanie, smutek, dół. Coś w tym jest...
Miałem jeszcze coś napisać, ale zapomniałem co... pewnie przypomni mi się jak odejdę od klawiatury.
Nie pozostało mi nic innego jak życzyć zdrowych i wesołych chociaż nie mam pojęcia do kogo kieruję te słowa( Dlatego często piszę w formie bezosobowej).
środa, 31 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Rzeczywiście trochę się to wszystko poplątało:D Temat świąt pominę z przyczyn tylko mi znanych. Jeśli chodzi o komunę to ostatnio rozmawialiśmy na ten temat na lekcji historii i sądzę, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie lubię mówić o czymś czego nie doświadczyłam, ale jestem zbyt buntowniczą duszą, więc obraz państwa za komuny nie podoba mi się, za dużo w tym narzucania człowiekowi co ma robić i co jest dla niego lepsze. Zazwyczaj jest tak, że okres czekania jest dużo przyjemniejszy:D Taki mały paradoks, oczywiście są wyjątki. Mam nadzieję, że rozczarowanie i smutek zniknęły.
Przesyłam trochę spóźnione, ale szczere gratulacje:D
Dziękuję :)
"Komuna" brzmi cholernie negatywnie, nie uważasz? :)
Prześlij komentarz