wtorek, 5 lipca 2011

Niesprawiedliwość

W tym poście będę przekonywał, że sprawiedliwość nie istnieje.
Dlaczego ten temat? Coraz częściej słyszę od różnych ludzi tę tezę i ich argumenty. Zaczynają mnie przekonywać, chociaż pisząc ten post mam jeszcze iskrę nadziei na poprawę.
Nie znajdziemy sprawiedliwości w sądach. System sądownictwa, ten tutaj w Polsce obarczony jest mnóstwem błędów. Błędów na tle zatrudnienia. Tutaj pracę dostają tylko krewni i dobrzy znajomi, nie zaś kompetentni i odpowiedzialni ludzie. Listy z wezwaniami do sądu trafiają dokładnie na czas, ale tylko do świadków. Pozwani najczęściej załatwiają sobie znajomych w różnych instytucjach byle odwlec dzień sądu. Może czas na to żeby organy ustawodawcze i wykonawcze wtrąciły się w tę sprawę i ustaliły zmiany w tej sprawie. Zaczął bym od skrócenia "kadencji" sędziów i poprawy sytuacji z aplikacjami adwokackimi.
Z brakiem sprawiedliwości spotykamy się na co dzień. Ta sprawa dotyka ludzi uczciwych, z ciepłym sercem i otwartym umysłem. Są to ludzie, których widzielibyśmy jako uzdrowicieli świata, bez których nasze życie staje się szarością. Niestety najczęściej to te osoby doznają niechybnego kalectwa, a czasem nawet niespodzianej śmierci. Dlaczego oni? Dlaczego nie ten facet, który bije swoją żonę? Dlaczego nie ta bezduszna baba, która katuje swoje dzieci? Kto nie zadał sobie chociaż raz tego pytania? Na to niestety nie ma uzdrowienia. Takie (niesprawiedliwe) jest życie i trzeba się z tym pogodzić.
Niesprawiedliwe okazuje się również życie w kwestiach finansowych. Ktoś uczciwy, porządny i kompetentny zarabia mniej od prostego cwaniaczka, który wyskakuje ze swoją kombinatoryką na każdym kroku. Prawie nikt w Polsce nie dorobił się na uczciwie.  Pisze "prawie" na wszelki wypadek. Dlaczego człowiek, który zainwestował w siebie (np w szkole, na studiach) nie może znaleźć pracy w swoim fachu? Ale znowuż- dlaczego młodzi ludzie tak chętnie decydują się na studia i to, co najgorsze, studia z zarządzania, ekonomii, turystyki, malowania paznokci, rzucania jabłkami w ścianę i z innych pierdół? Zgadzam się w pełni z opinią że magister magistrowi nie równy. Myślę że tutaj potrzeba 2 zmian: jedna zmiana dotycząca nastawienia młodych ludzi do edukacji- potrzeba nam konkretnych fachów, trzeba zacząć dokonywać zdecydowanych wyborów; druga zmiana dotyczy przestawienia sposobu myślenia otoczenia do ludzi młodych i ich wyborów. Starsi powinni znajdować przyszłość w młodym człowieku i nie skreślać go zaraz z listy odpowiedzialnych ludzi. Do państwa nie mam pretensji, przynajmniej nie teraz.
Myślę, że o dzieciach w Afryce nie muszę wspominać.
Więc niesprawiedliwość jest powszechna i... akceptowalna? Jak to jest, że jedni ludzie mają lepiej nad drugimi, choć człowiek dalej jest ten sam...nie ważne czy bogaty czy biedny, czy chory cy zdrowy, czy z Azji czy z Europy.
Pozdrawiam.

piątek, 1 lipca 2011

Braterska sztama

Witam.
Niezmiernie cieszę się, że mam rodzeństwo. Więź między braćmi i siostrami jest tak samo specyficzna co świetna i wspaniała.
Nie wiem czy potrafiłbym znaleźć drugą taką osobę, z którą porozumiewam się w taki a nie inny sposób. Czasem wystarczy tylko, że w odpowiedniej sytuacji na siebie popatrzymy i już wiemy, co każdy miał na myśli. Nierzadko jest to wybuch śmiech, kiedy jednocześnie coś nam przyjdzie na myśl, stosownie do sytuacji. Uwielbiam tę synchronizację myślenia.
Najgenialniejsze jest jednak to, że co by się nie stało, trzymamy się razem. Jako że rozumiemy się doskonale, nie trzeba wielu słów, żeby opracować coś wspólnie. Współodczuwamy radość i smutek równie mocno. Jak to działa?
Pozdrawiam

wtorek, 28 czerwca 2011

Błogosławieństwo czy przekleństwo?

Ostatni post proszę potraktować jako moje luźne spostrzeżenia. Jest część ludzi którzy nie zgadzają się z jego treścią (uwaga dotyczy szczególnie zmiany światopoglądu ludzi z wielkich miast).

Słyszę często opinie młodych kobiet (dziewczyn) na temat ciąży, dzieci i wychowawstwa. Jaki wniosek mogę z nich wyciągnąć? Za parędziesiąt lat nie będziemy już wcale wiedzieli jak wygląda dziecko.
Wiele kobiet decyduje się nie mieć dzieci, jest też spora grupa, która chce mieć tylko jedno lub też założyć rodzinę kiedy się całkowicie ustatkuje ( po 40 . roku życia? ). Strasznie irytuje mnie ten "nowy model" życia. Jest strasznie nie naturalny, stawia kobietę jako pracującą machinę pozbawioną szacunku i godności. Tak. Ciążę i posiadanie dzieci stawia się w negatywnym świetle już nawet u kobiet koło 25. roku życia. Przecież tak ważna rzecz jest dopełnieniem kobiecości, esencją życia, miłości, owocem człowieka... To błogosławieństwo. Często jednak na przykład:
> Rodziny wielodzietne uważa się za patologiczne
> Dziecko przelicza się jako wydatek ( w państwie europejskim XXI wieku)
> Ciążę kobiety niezamężnej traktuje się jako wpadkę
Za przykład drugi podziękujmy wszystkim grzejącym stołki na Wiejskiej za nasze pieniądze.
Potrzeba zmiany mentalności. Pozostawmy dawne nastawienie do macierzyństwa. Dajmy kobietom poczucie, że rodzenie dzieci to nie obowiązek czy kolejny punkt w grafiku życia, a dar i powołanie.
Przeto proponuję propagację życia, pomoc rodzinom wielodzietnym, zmniejszenie kosztów utrzymania dziecka, a przede wszystkim pokazania w mediach publicznych ( nie tylko dziennikach i felietonach ale także w scenariuszach seriali i filmów) piękna daru życia. O wpływach serialów i programów rozrywkowych (pożal się Boże) innym razem.
Nie popieram i bardzo słabo toleruję homoseksualizmu. Jest to według mnie choroba- koniec.
Pozdrawiam wszystkie matki w Polsce- podziwiam i kłaniam się nisko.