Ostatnimi czasy zastanawiałem się nad rolą oryginalności w moim życiu. Co stwierdziłem? Jest jej mało, i ile nie występuje jedynie w śladowych ilościach. Jeśli coś jest oryginalne, szybko staje się modne, a z modnego- popularne i powszechne, a więc zanika oryginalność. Niepowtarzalność to cecha zanikająca i nietrwała. Oryginalny człowiek to taki, który musi wiecznie stosować swoje własne pomysły, nie zaś schematy.
U mnie to wygląda tak, że jeśli mi na czymś zależy, to bardzo chętnie wykazuję się kreatywnością. Wówczas mam milion pomysłów na minutę. Jednak jest wiele rzeczy, na które nie mam ochoty i chce jak najszybciej skończyć z danym zajęciem. To wynika z przeświadczenia, że myślę: "To mi się nie przyda w życiu, a będzie to potrzebne tylko w najbliższym czasie". Wówczas nie chce mi się myśleć, po prostu, wyłączam tę partię mózgu odpowiedzialną za twórczość. Włączam schematy, systemy, wzorce... Przestaję myśleć! A jeśli nie myślę, to nie istnieję i jest mi z tym niedobrze. W takich chwilach często popełniam błędy i robie wszystko "na odpieprz".
Jest też parę rzeczy, do których mógłbym podejść twórczo, jednak nie przyniesie mi to korzyści lub jestem ograniczony pewnym kluczem. Właśnie- klucz! Narzucenie większości toku myślenia jednej osoby(Totalitaryzm?) W społeczeństwie widać muszą istnieć pewne granice i wyznaczniki, do których dostosowuje się naród. A wszelkie wystające gwoździe zostają wbite bezlitośnie, bo odchodzą od norm. Zostaję oceniany za to, o czym myślę, co sądzę i jak myślę. Czy to nie jest wbrew mojemu prawu do wolności myśli i przekonań?
Gdzie się podziały prawa człowieka?
czwartek, 11 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz