czwartek, 22 kwietnia 2010

Biegnąc do autobusu

Zaintrygowała mnie dygresja [w poście little girl(link obok)] na temat biegnących do autobusu ludzi. Warto ją przeczytać, wspomnę tylko, że tłum ten omal nie stratował dziewczynki. Cóż za symbolika!
Mam do czynienia na co dzień z taką sytuacją- niestety w PKS nic się do tej pory nie zmieniło. PKS? To tak na prawdę ludzka mentalność dyktuje dzikość. Bo jak inaczej określić pośpieszny chód w kierunku autobusu? To tak jak ludzie pierwotni szli z dzidami po zdobycz, nie bacząc na innych, byle tylko zdobyć co trzeba... Często po prostu dbamy bardziej o naszą wygodę i korzyści niż o drugą osobę. Jesteśmy zapatrzeni jak ćmy w ostre światło. A dziewczynka... czemu ona była winna? To anonimowa ofiara ludzkiej dążności do celu, naturalnie- po trupach.
Sytuacja z przystanku PKS to nie odosobniony przypadek. To każda chwila w życiu człowieka, kiedy w imieniu własnych interesów i strachu przed ich utratą traci on swoją godność i stacza się do prymitywów. Nie ważne, czy to kolejka pchających się ludzi w sklepie, czy ekspansywna polityka terrorystycznego kraju.
Złe jest wywyższanie się ponad innych. Dobrze pokazał to Dostojewski w "Zbrodni i karze". Nie dzielmy społeczeństwo na elitę i masę (chociaż powiało tu hipokryzją z mojej strony; za "szarą masę" przepraszam). Każdy człowiek to indywiduum, a jeśli nie wyraża swoich własnych poglądów, to po prostu jest nieuświadomiony swojego człowieczeństwa, albo ograniczony przez drugą osobę. Dobrze jest jeśli potrafimy w grupie ludzi odnaleźć siebie i właśnie siebie nie stracić- w oczach swoich i innych.
Ciężko jest tak nagle zainteresować się drugą osobą, ale im więcej jest ludzi, którzy akceptują i wspierają innych, tym świat staje się lepszy (Całkowite polepszenie jednak nie nastąpi)
Pozdrawiam

Brak komentarzy: